sie 13th 09
Posted by kamil in agencjawebowa, case study, konsulting
AgencjaWebowa rozpoczyna publikację krótkiego cyklu artykułów mających na celu odnalezienie i zdefiniowanie najważniejszych problemów występujących w agencjach interaktywnych i domach produkcyjnych. Artykuły te mają na celu próbę stworzenia pewnego rodzaju bazy procedur oraz reguł postępowania, których zadaniem jest optymalizacja czasu pracy, podniesienia jakości oraz zmniejszenia kosztów wewnętrznych pracy agencji.
Część 1 – Projekt “Submarine”
Idea
Spotkanie z Klientem zakończyło się pozytywnie. Z zadowoleniem przyjęto pierwsze tablice kreatywne oraz wstępne koncepcje projektu. PPM uznany został za pełen sukces. Rozpoczęto prace nad budżetem oraz opisem funkcjonalności. W dziale obsługi Klienta wyznaczony zostaje account, który przygotowuje wstępny brief kreatywny. Oznaczone są pierwsze terminy, zakres sił potrzebnych do realizacji projektu w ramach zespołu multidyscyplinarnego oraz wstępne ramowe koszty wytworzenia. Brainstorm kreatywny, pierwsze konkretne szkice i zalążki kreacji.
Z obserwacji na tym etapie wszystko wygląda doskonale i zupełnie prawidłowo, co niestety wielokrotnie okazuje się wstępem do dużych kłopotów. Niezanotowane pomysły, brak konkretnych ustaleń co do wyboru technologii i źle adresowany zakres odpowiedzialności.
Brak możliwości komunikacji i bardzo często nieodpowiednio sprecyzowane terminy. Czasami wielokrotnie ignorowane przygotowanie bardzo potrzebnych makiet funkcjonalnych, założeń technicznych oraz specyfikacji projektowej bez użycia dobranych metodologii i procesów twórczych. W tym właśnie trudnym i niezauważalnym momencie przechodzimy do następnej części – projektowania.
Projekt
Studio graficzne nie mając konkretnych wytycznych kieruje się swoimi indywidualnymi artystycznymi prawami. Na podstawie briefu, który czasami (aczkolwiek czasami jest wręcz przeciwnie) szczątkowo oddaje koncepcję adaptacji projektów ATL/BTL do sieci Internet dyrektor kreatywny tworzy bazowe założenia i na ich podstawie powstaje pierwszy ramowy projekt graficzny. Bez uwzględnienia założeń technologicznych, czasami prostych wymogów związanych z przeglądarkami oraz funkcjonalności dostępnych na rynku narzędzi ( jak mawiał pewien Art Director – to musi przecież działać! ).
Projekt przechodzi kolejno kilka faz zmian i adaptacji, gdzie jednocześnie w subtelny sposób wkradają się pierwsze zalążki chaosu. Brak ustandaryzowanego nazewnictwa, błędnie wybrana ścieżka tworzenia plików PSD, które niejednokrotnie ważą ponad miarę przyjętą jako normalność, brak repozytorium plików źródłowych oraz bazy typograficznej. Różne wersje są wielokrotnie różnorako zapisywane. W tej formie projekt czasami już we wstępnej fazie trafia na biurko account’a, który o dziwo decyduje o jego przydatności niejednokrotnie decydując na podstawie subiektywnych przesłanek i odczuć bez tzw. “kreatywnych testów na zwierzętach”.
Kreacja zaskakująco czasami nie podejmuje decyzji o odbiorze projektu – nie ma zatem decydującej roli w finalnym wyglądzie gotowego projektu. Wszystko to powoduje, iż przedstawiony Klientowi projekt nie przechodzi weryfikacji pod kątem technicznym, co wielokrotnie mści się na etapie weryfikacji działającego już mechanizmu. Jednak na obecnym etapie zaangażowany zespół nie posiada wielokrotnie takiej świadomości. Już teraz koszty zaczynają wzrastać w niewidoczny jeszcze dla produkcji sposób. Sam projekt wchodzi jednak w kluczową fazę – fazę produkcji.
Jakim językiem mówimy
Mając na uwadze różną specyfikę pracy każdy z działów w wybranej organizacji niczym niezależne Państwa używa specyficznych dla siebie form komunikacji – inaczej mówiąc operują stosunkowo innymi językami. Różnice te niczym subtelne różnice jak chociażby w języku angielskim i amerykańskim czy czeskim i słowackim implikują spore problemy w poprawnym porozumieniu.
Graficy i Kreacja kształtują i przetwarzają powstające w wyobraźni pomysły na widoczne – graficzne obrazy nie zwracając uwagi na inne istotne aspekty – jest to bowiem zupełnie inny język. Prowadzący projekt Account z działu Client Service również zwraca uwagę na zupełnie inne aspekty projektu, mając na uwadze spójność z założeniami, komunikatem marketingowym oraz poprawność i powiązanie logiczne z całością kampanii. Tutaj również aspekty technologiczne są z reguły pomijane i wiedza o nich opiera się czasami tylko na nieprecyzyjnych przesłankach.
Jednocześnie wprowadzane są poprawki, co bez wersjonowania tworzy nieporządek w błędnie nazywanych plikach. W bliżej nieokreślonym momencie pojawia się warstwa techniczna, która wprowadzana w projekt rozpoczyna zgłaszanie korekt, które po raz kolejny sprowadzają projekty na biurko rysownika. A to przecież dopiero początek… Przed nami zespół produkcyjny, flashowcy, klient, poprawki i duża ilość ważnych dla całości szczegółów…
W tym momencie właśnie wyciągamy pierwsze konkretne wnioski, które rozpoczynają obserwację już namacalnych opóźnień. W kolejnym z artykułów pojawią się precyzyjne recepty na te nietypowe komunikacyjne niedyspozycje.
Sami sobie
Mając na uwadze zamknięte pokoje / działy, zróznicowane formy komunikacji, własne przyzwyczajenia, zespół postrzegania obiektywnego oraz chwilowe odcięcie od rzeczywistości zespół stanowi “zespół” jedynie swą wybraną nazwą.
Problemem jest wiele czynników, natomiast najistotniejszym i najprostszym do zaobserwowania jest niechęć do zmian zamkniętych i przyjętych już prac. Zmiany te pojawiają się jednak ze względu na brak wstępnych konsultacji we wczesnych stadiach projektu – czasami na etapie pomysłu.
Efektem finalnie jest przesuwanie punktu ciężkości pomiędzy członkami zespołu w formie najczęściej gwiazdy, czego rezultatem jest dość specyficzna sytuacja – celem staje się osiągnięcie przewagi w ramach grupy. Jest to co prawda skrajna sytuacja, aczkolwiek powtarzająca się w wielu przypadkach w różnej skali.
Wnioskiem bezwzględnie jest fakt, iż izolacja grup jest dla projektów bardzo wysokim zagrożeniem powodującym opóźnienia i generującym zbyteczne koszty dodane. W następnym artykule opiszę skrajne przypadki izolacji – gdzie projekt kończy się w sposób najgorszy z możliwych.
Produkcja
Rozpoczęcie prac bez planu to niczym skok z samolotu bez conajmniej spadochronu. Brak dokumentacji funkcjonalnej, brak diagramów przepływu, nieokreślone parametry powiązań i odpowiedzialności za konkretne elementy. Brak Svn, wszelkiej maści repozytoriow… Lista jest naprawdę okazała i przerażająca jednocześnie. Klient niejednokrotnie nie wie, co kryje się za czasami wyśmienitą grafiką… robioną w ostatniej chwili na kolanie w samochodzie. Tego typu nawyki powoli wchodzą “w krew”, a kadra zarządzająca zaczyna skutecznie się adaptować i przyzwyczajać do takowej sytuacji. W czasie prowadzonych prac pojawia się mnóstwo konfliktów, brak spójności przy formule chociażby kodu źródłowego i metodyki powiązań, tworzenia interfejsów ( jeśli w ogóle istnieją ) i odpowiedzialności za poszczególne funkcje. W trakcie upływającego czasu kod jest systematycznie zaśmiecany, jakość spada… Ze względu na poprawki wielokrotnie uszkadzane są już działające elementy. Do tego dochodzą walory estetyczne, co kumuluje całość negatywów i pozytywów.
Wielokrotnie efektem jest sławne już zdanie jednego z manager’ow w polskiej agencji interaktywnej – “Niesamowite jest to że widzieliśmy, wiedzieliśmy i mało tego… byliśmy pewni tego ze wiemy i widzimy. Mówisz mi teraz że trochę się pomyliliśmy?”
Zespół na papierosie
W ramach krótkiego podsumowania osobiście zauważyłem pewnego rodzaju zależność, która jest bardzo interesująca i warta nadmienienia. Średnio co około 2 godziny kilka osób znajduje się przez biurowcami i biurami na sławnym “papierosie”, gdzie w zaskakujący sposób ludzie wyciągają niesamowicie celne wnioski opisujące całość sytuacji. Są to bardzo precyzyjnie opisywane założenia, powody i sposoby rozwiązań. Nieprawdopodobne jest jednak to ( aczkolwiek bardzo prawdziwe ), iż wnioski te zostają… w popielniczce… Rzadko bowiem zdarza się przełożyć je na papierową formę, która poddana zostanie konsultacji. Na obrót tego typu mają wszystkie oczywiście wpływ wszystkie czynniki wygenerowane wcześniej, a moment papierosa jest swoistym momentem relaksu, gdzie do projektu podchodzi się bardzo często z dużym dystansem. Być może rozwiązanie tkwi w prostej metodzie – systematycznej ewaluacji projektu – niekoniecznie w firmie…
Nocny pociąg
Zbliża się nieubłaganie termin uruchomienia. Jest absolutnie zamknięty – rusza bowiem marketingowa machina promocji, emisji, kampanii i sprzedaży. Mimo słusznych podsumowań kontrolnych, na których to wyciągnięto odpowiednie wnioski jest niestety za mało czasu aby sytuację skutecznie wyklarować. Towarzysząca od tego momentu projektu nerwowa atmosfera udziela się prawie wszystkim w różnym stopniu “zaawansowania”. Najbardziej widoczną konsekwencją zaniedbań poczynionych na samym początku jest efekt domina, który skutecznie niszczy optymistyczne nastawienie. O godzinie 23.00 okazuje się, iż serwer główny odmawia posłuszeństwa – powód nieznany. Brzmi nieco jak film z serii “marketing-fiction”. Niestety to rzeczywistość…
Po analizie i kilkunastu telefonach upragniony sukces i wybudowana maszyna rusza jedynie z kilkugodzinnym opoźnieniem. Oczywiście można uznać, iż projekt został zakończony z sukcesem, ale czy pociąg trzeciej klasy ze skórzanymi siedzeniami bez szyb i drzwi, który spóźnił się cztery godziny można uznać za dobry środek lokomocji?
Wnioski bez emocji
Zakończenie prac to zestaw podsumowań, gdzie poza suchymi faktami dominująca jest pozycja obronna, której tytuł brzmi dość trywialnie: “to nie jest moja wina” oraz pozycja szturmowa osób nie biorących udział w projekcie, a mających wpływ na całokształt działania firmy. Dyrektorzy, Prezesie, Managerowie… Najczęściej pojawia się opłakane w skutkach pozycjonowanie odpowiedzialności bez podawania konkretnych recept na poprawę. Metodyka tego typu została opisana niejednej książce, jednak o wiele bardziej budująca jest metoda tworzenia wzorców projektowych, które ciągle usprawnianie optymalizują cały proces produkcji. Wnioski wyciągane bez emocji, konsekwentnie i systematycznie pozwalają na tworzenie tzw. paneli “cause-effect board”, co w trakcie kolejnych projektów pozwala na unikanie powtarzania poprzednich błędów… Dzięki rzeczowym podsumowaniom otrzymujemy jednocześnie poprawę i zwiększenie wydajności pracy jak i dokładniejsze spajanie zespołu – komunikacja i wnioski mają zawsze priorytetowe znaczenie.
Już niebawem część druga – Projekt “Optymalizacja”
cze 15th 09
Posted by marcin in analizy, aplikacje webowe, badanie usability, dokumentacja projektowa, konsulting, organizowanie zespołów roboczych, projektowanie architektury aplikacji, projektowanie interfejsów, prototypowanie, zarządzanie projektami
W pierwszych dniach kwietnia rozpoczął się międzynarodowy festiwal filmów niezależnych Off Camera 2009. Jako AgencjaWebowa przygotowaliśmy założenia techniczne, makiety funkcjonalne, model działania oraz całość procesów organizacyjnych, które wspólnie z naszymi partnerami, firmami DeSmart i Soppo Studio, udało się nam przygotować i uruchomić. Witryna jest kluczowym elementem w komunikacji marketingowej Festiwalu Off Camera w Polsce i na świecie. Witryna posiada funkcjonalności skupione na sprawnym przeglądaniu materiałów filmowych, graficznych i tekstowych dotyczących festiwalu. Interaktywny kalendarz wydarzeń powiązany jest z systemem sprzedaży biletów on-line. W serwisie działa również część społecznościowa, w której internauci mogą prezentować filmy własnej produkcji, które są następnie poddawana ocenie społeczności skupionej wokół serwisu.

cze 15th 09
Posted by marcin in aplikacje webowe, konsulting, projektowanie architektury aplikacji, projektowanie interfejsów, prototypowanie, zarządzanie projektami
Oczywiście, że tak. Praktycznie wszyscy w AgencjiWebowej mamy w swoim dorobku zawodowym wiele międzynarodowych realizacji. To na pewno było pomocne przy wykonaniu zamówienia na witrynę dla topowej polskiej agencji fotograficznej – AF PHOTO. I wcale nie chodziło o to, że podeszliśmy dzięki temu do tego projektu bez tremy.
My po prostu wiemy jak robić takie serwisy.
Agencja fotograficzna to miejsce, w którym powstają tysiące zdjęć w ramach setek godzin spędzonych na sesjach fotograficznych. Serwis internetowy agencji powinien więc nie tylko być wizualnie doskonały, ale równolegle zapewniać intuicyjny i szybki dostęp do publikowanych w nim materiałów.
Z jednej więc strony musieliśmy zapewnić naszemu Klientowi grafikę oraz interfejs na najlepszym z możliwych poziomów, tak by go wyróżnić i plasować wyżej niż konkurencja. A jego bezpośrednią konkurencją są tak uznane agencje, jak polski Photo-Shop, czy szwedzki LUNDLUND.
Z drugiej zaś strony musieliśmy dostarczyć sprawny i całkowicie dedykowany system do masowego zarządzania zdjęciami, video i massmailingiem.
Zaczęliśmy więc od zebrania wiedzy o otoczeniu konkurencyjnym i potrzebach Klienta. Przenieśliśmy to do specyfikacji i na makiety, w których staraliśmy się też zawrzeć pierwszy szkic kierunku graficznego.
Gdy kluczowe kwestie zostały omówione i opisane, opracowanie grafiki zleciliśmy naszemu zaprzyjaźnionemu butikowi Berlincut Studio. Koncept serwisu i obrany kierunek graficzny okazał się na tyle skomplikowany, że postanowiliśmy stworzyć prawdziwą hybrydę technologiczną, w której połączyliśmy AJAX, Flash, XML, CSS i xHTML. W obszarze programowania Flash i AS wspierało nas Soppo Studio. Całość uruchomiliśmy na naszym własnym systemie CSM, który stworzyliśmy całkowicie własnymi siłami. Jesteśmy prawdopodobnie pierwsi w Polsce, którzy wykorzystali do tego framework FO ExtJS. CMS został też oparty o CodeIgniter’a.
Jakie są efekty naszej pracy?
Efekt widoczny w przeglądarce można zobaczyć samodzielnie pod adresem www.afphoto.pl. Natomiast wewnątrz witryna zawiera około 15.000 zdjęć zarządzanych masowo przy użyciu funkcjonalności Drag&Drop. Zdjęcia są automatycznie skalowane do kilku wymiarów oraz mają nanoszony znak wodny. Całość zarządzana jest poprzez interfejs korzystający z klasycznego rozwiązań znanych wszystkim z Explorera Windows, czy Findera w Mac OSX. Strona posiada również system automatycznego importu zdjęć poprzez watchFolder.
cze 14th 09
Posted by marcin in aplikacje webowe, konsulting, organizowanie zespołów roboczych, wsparcie powdrożeniowe, zarządzanie projektami
Kontynuujemy obsługę firmy Silny&Salamon, która trwa od roku 2005. Przy udziale Przemysława Broniszewskiego – współpracującego z nami programisty będącego autorem rozwiązania CMS z powodzeniem uruchomiliśmy cztery niezależne witryny. Jednocześnie w chwili obecnej przygotowujemy sklep internetowy oparty o platformę sprzedażową firmy Visual Technologies, gdzie osobiście występuję jako integrator i koordynator rozwiązania. Sklep jest powiązaniem istniejącej bazy produktów w programie Subiekt z platformą Vt. Dzięki owocnej współpracy sklep przechodzi ostatnie etapy wdrożenia i testów.
Wg obliczeń i założeń integracja usunie redundatne czynności i zwiększy o około 20%-30% czas dostępny do wykorzystania.
cze 14th 09
Posted by marcin in analizy, dokumentacja projektowa, konsulting, organizowanie zespołów roboczych, projektowanie architektury aplikacji, projektowanie interfejsów, prototypowanie, wsparcie powdrożeniowe, zarządzanie projektami
Nasz Klient jest miłośnikiem piłki nożnej i kibicem jednego z najbardziej utytułowanych polskich klubów piłkarskich. Gdy przyszliśmy do niego na pierwsze spotkanie, pokazał nam serwis internetowy tegoż klubu, prezentując na jego przykładzie efektywny sposób zarządzania reklamami w serwisie. I to był punkt wyjścia do rozmów nad serwisem dla rolników. Musimy przyznać, że temat rolnictwa był dla nas czymś zupełnie nowym, prawdziwą tabula rasa. Nie mniej jednak znamy się w końcu na tym, jak stworzyć efektywny portal informacyjny. Nie robiliśmy tego po raz pierwszy. Co więcej, tym razem mieliśmy skupić się na wideo. Inaczej mówiąc, mieliśmy stworzyć pierwszą w Polsce internetową telewizję dla rolników. Oczywiście zrobiliśmy to!
W chwili obecnej AGRONews.com.pl to potężny serwis poświęcony rolnikom i zagadnieniom agrokulturalnym.
Jak każdy duży projekt wymagał on wcześniejszej głębokiej analizy i zaprojektowania kluczowych odsłon interfejsu. W tym celu powstało kilkanaście makiet.

Dopiero na podstawie makiet i wytycznych, grafik z Webscy.com mógł przystąpić do pracy. Ale dzięki temu etap tworzenia grafiki był bardzo szybki i niezwykle skuteczny. Makiety pozwoliły ograniczyć do minimum ilość korekt finalnych wizualizacji, a razem z dokumentacją techniczną, pozwoliły programistom z firmy SoftWeb szybciej uruchomić cały serwis.

Od momentu powstania serwisu w końcówce roku 2008 jest on nieustannie rozwijany i wzbogacany o kolejne funkcjonalności. Blogi, Forum, System prezentacji Video, ogłoszenia, prywatne konta poczty elektroniczne, newslettery…
Dzisiaj pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami, które uczynią serwis jeszcze bardziej interesującym.