search
top
Currently Browsing: case study

Galeria Freta

Galeria FretaMamy jesień, idzie zima. To czas gdy wolimy spędzić wolne chwile w restauracji, na koncercie, czy wystawie. Na kulturalnej mapie Warszawy od pewnego czasu mamy nowy punkt: Galerię Freta. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą tego miejsca, dzięki witrynie naszego autorstwa www.galeriafreta.pl

Twarzą w twarz ze śnieżną kulą

Twarz to najbardziej indywidualna i ekspresyjna część ludzkiego ciała. Face2FaceTV.pl to niezależny projekt telewizyjny, oparty na sile występujących tu osobowości. Internet to dla twórców projektu oaza wolności wyboru i wolności tworzenia. Ich kapitałem jest wieloletnie doświadczenie w realizowaniu filmów, programów telewizyjnych oraz znajomość internetowych narzędzi marketingowych.

Face2FaceTV.pl dostępny jest poprzez Facebooka, Twittera, Videobloga i kanały RSS. W materiałach wideo prezentowane są zagadnienia związane z szeroko pojętą kulturą, szczególnie tą pomijaną w mediach mainstreamowych. Siłą Face2FaceTV.pl są ludzie. To ich osobowości i ich znaczenie na kulturalnej mapie Warszawy, stanowią o charakterze projektu. FaceToFaceTV.pl uczestniczy w animacji kultury, jest tam, gdzie rodzą się nowe trendy; wymieńmy tu:
- rozwijającą się w Polsce sztukę komiksu
- wydarzenia związane z niezależną sceną muzyczną, np. dub step.
- literaturę, ze wskazaniem na środowisku Twórców związanych z czasopismem Lampa
- miejsca, które nie kojarzyły się dotychczas z kulturą, np. salony tatuażu i szkoły tańca, a które dla młodych są miejscami kultowymi.
- środowisko grafików zajmujących się street- i sportartem

Face2FaceTV.pl on Facebook

Dzięki obecności na Facebooku, Face2FaceTV.pl dociera do określonych osób o sprofilowanych zainteresowaniach, wśród których znaczące miejsce ma kultura. W większości są to osoby w wieku 24-44 lat. Portal społecznościowy Facebook oraz pozostałe kanały dotarcia już na trzeci dzień od oficjalnego uruchomienia projektu spowodowały około 1000% przyrost fanów Face2FaceTV.pl Tendencja do szybkiego przyrostu widzów jest stale rosnąca. Popularność Face2FaceTV.pl zaczyna osiąga efekt kuli śniegowej.

Kto za tym stoi?

Mateusz Szlachtycz – niezależny filmowiec i producent. Absolwent wydziału operatorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi. Animator wydarzeń kulturalnych – m.in. główny organizator cyklicznej imprezy: Interkomix. Dziennikarz. Reżyser filmów dokumentalnych m.in. ‘Grzesiuk, chłopak z ferajny’. Współpracownik TVP Kultura – m.in. autor cyklicznego programu ‘Magazyn Komix!’

Marcin Willmann – tu w roli współtwórcy projektu, stratega, marketingowca, webmastera, copywritera, redaktora, a na zewnątrz współwłaściciela AgencjiWebowej.

MoneyZoom od DeSmarta

MoneyZoom to narzędzie ułatwiające zarządzanie domowym budżetem i kontrolę własnych wydatków. Dzięki szerokiemu zastosowaniu technologii ajaxowych, MoneyZoom należy do najbardziej responsywnych aplikacji tego typu. Celem projektu było nie tylko stworzenie przydatnego narzędzia, pomocnego w codziennym życiu, ale przede wszystkim takiego, którego używanie nie będzie sprawiało kłopotów nawet początkującym internautom. Dzięki kategoriom wydatków i wykresom w łatwy przejrzysty sposób, można znaleźć dziury którymi uciekają pieniądze z portfela. Kiedy wydaje się że zapanowaliśmy już nad wszystkimi niechcianymi wydatkami, możemy porównać się z innymi użytkownikami serwisu i sprawdzić jak wypadamy na ich tle. Narzędzie zostało ściśle zintegrowane z pozostałymi produktami Money24. DeSmart po raz kolejny pokazał swoją klasę.

Projekt “Submarine”

urlAgencjaWebowa rozpoczyna publikację krótkiego cyklu artykułów mających na celu odnalezienie i zdefiniowanie najważniejszych problemów występujących w agencjach interaktywnych i domach produkcyjnych. Artykuły te mają na celu próbę stworzenia pewnego rodzaju bazy procedur oraz reguł postępowania, których zadaniem jest optymalizacja czasu pracy, podniesienia jakości oraz zmniejszenia kosztów wewnętrznych pracy agencji.

Część 1 – Projekt “Submarine”

Idea
Spotkanie z Klientem zakończyło się pozytywnie. Z zadowoleniem przyjęto pierwsze tablice kreatywne oraz wstępne koncepcje projektu. PPM uznany został za pełen sukces. Rozpoczęto prace nad budżetem oraz opisem funkcjonalności. W dziale obsługi Klienta wyznaczony zostaje account, który przygotowuje wstępny brief kreatywny. Oznaczone są pierwsze terminy, zakres sił potrzebnych do realizacji projektu w ramach zespołu multidyscyplinarnego oraz wstępne ramowe koszty wytworzenia. Brainstorm kreatywny, pierwsze konkretne szkice i zalążki kreacji.
Z obserwacji na tym etapie wszystko wygląda doskonale i zupełnie prawidłowo, co niestety wielokrotnie okazuje się wstępem do dużych kłopotów. Niezanotowane pomysły, brak konkretnych ustaleń co do wyboru technologii i źle adresowany zakres odpowiedzialności.
Brak możliwości komunikacji i bardzo często nieodpowiednio sprecyzowane terminy. Czasami wielokrotnie ignorowane przygotowanie bardzo potrzebnych makiet funkcjonalnych, założeń technicznych oraz specyfikacji projektowej bez użycia dobranych metodologii i procesów twórczych. W tym właśnie trudnym i niezauważalnym momencie przechodzimy do następnej części – projektowania.

Projekt
paintStudio graficzne nie mając konkretnych wytycznych kieruje się swoimi indywidualnymi artystycznymi prawami. Na podstawie briefu, który czasami (aczkolwiek czasami jest wręcz przeciwnie) szczątkowo oddaje koncepcję adaptacji projektów ATL/BTL do sieci Internet dyrektor kreatywny tworzy bazowe założenia i na ich podstawie powstaje pierwszy ramowy projekt graficzny. Bez uwzględnienia założeń technologicznych, czasami prostych wymogów związanych z przeglądarkami oraz funkcjonalności dostępnych na rynku narzędzi ( jak mawiał pewien Art Director – to musi przecież działać! ).
Projekt przechodzi kolejno kilka faz zmian i adaptacji, gdzie jednocześnie w subtelny sposób wkradają się pierwsze zalążki chaosu. Brak ustandaryzowanego nazewnictwa, błędnie wybrana ścieżka tworzenia plików PSD, które niejednokrotnie ważą ponad miarę przyjętą jako normalność, brak repozytorium plików źródłowych oraz bazy typograficznej. Różne wersje są wielokrotnie różnorako zapisywane. W tej formie projekt czasami już we wstępnej fazie trafia na biurko account’a, który o dziwo decyduje o jego przydatności niejednokrotnie decydując na podstawie subiektywnych przesłanek i odczuć bez tzw. “kreatywnych testów na zwierzętach”.
Kreacja zaskakująco czasami nie podejmuje decyzji o odbiorze projektu – nie ma zatem decydującej roli w finalnym wyglądzie gotowego projektu. Wszystko to powoduje, iż przedstawiony Klientowi projekt nie przechodzi weryfikacji pod kątem technicznym, co wielokrotnie mści się na etapie weryfikacji działającego już mechanizmu. Jednak na obecnym etapie zaangażowany zespół nie posiada wielokrotnie takiej świadomości. Już teraz koszty zaczynają wzrastać w niewidoczny jeszcze dla produkcji sposób. Sam projekt wchodzi jednak w kluczową fazę – fazę produkcji.

Jakim językiem mówimy
commMając na uwadze różną specyfikę pracy każdy z działów w wybranej organizacji niczym niezależne Państwa używa specyficznych dla siebie form komunikacji – inaczej mówiąc operują stosunkowo innymi językami. Różnice te niczym subtelne różnice jak chociażby w języku angielskim i amerykańskim czy czeskim i słowackim implikują spore problemy w poprawnym porozumieniu.
Graficy i Kreacja kształtują i przetwarzają powstające w wyobraźni pomysły na widoczne – graficzne obrazy nie zwracając uwagi na inne istotne aspekty – jest to bowiem zupełnie inny język. Prowadzący projekt Account z działu Client Service również zwraca uwagę na zupełnie inne aspekty projektu, mając na uwadze spójność z założeniami, komunikatem marketingowym oraz poprawność i powiązanie logiczne z całością kampanii. Tutaj również aspekty technologiczne są z reguły pomijane i wiedza o nich opiera się czasami tylko na nieprecyzyjnych przesłankach.
Jednocześnie wprowadzane są poprawki, co bez wersjonowania tworzy nieporządek w błędnie nazywanych plikach. W bliżej nieokreślonym momencie pojawia się warstwa techniczna, która wprowadzana w projekt rozpoczyna zgłaszanie korekt, które po raz kolejny sprowadzają projekty na biurko rysownika. A to przecież dopiero początek… Przed nami zespół produkcyjny, flashowcy, klient, poprawki i duża ilość ważnych dla całości szczegółów…
W tym momencie właśnie wyciągamy pierwsze konkretne wnioski, które rozpoczynają obserwację już namacalnych opóźnień. W kolejnym z artykułów pojawią się precyzyjne recepty na te nietypowe komunikacyjne niedyspozycje.

Sami sobie
conflictMając na uwadze zamknięte pokoje / działy, zróznicowane formy komunikacji, własne przyzwyczajenia, zespół postrzegania obiektywnego oraz chwilowe odcięcie od rzeczywistości zespół stanowi “zespół” jedynie swą wybraną nazwą.
Problemem jest wiele czynników, natomiast najistotniejszym i najprostszym do zaobserwowania jest niechęć do zmian zamkniętych i przyjętych już prac. Zmiany te pojawiają się jednak ze względu na brak wstępnych konsultacji we wczesnych stadiach projektu – czasami na etapie pomysłu.
Efektem finalnie jest przesuwanie punktu ciężkości pomiędzy członkami zespołu w formie najczęściej gwiazdy, czego rezultatem jest dość specyficzna sytuacja – celem staje się osiągnięcie przewagi w ramach grupy. Jest to co prawda skrajna sytuacja, aczkolwiek powtarzająca się w wielu przypadkach w różnej skali.
Wnioskiem bezwzględnie jest fakt, iż izolacja grup jest dla projektów bardzo wysokim zagrożeniem powodującym opóźnienia i generującym zbyteczne koszty dodane. W następnym artykule opiszę skrajne przypadki izolacji – gdzie projekt kończy się w sposób najgorszy z możliwych.

Produkcja
Rozpoczęcie prac bez planu to niczym skok z samolotu bez conajmniej spadochronu. Brak dokumentacji funkcjonalnej, brak diagramów przepływu, nieokreślone parametry powiązań i odpowiedzialności za konkretne elementy. Brak Svn, wszelkiej maści repozytoriow… Lista jest naprawdę okazała i przerażająca jednocześnie. Klient niejednokrotnie nie wie, co kryje się za czasami wyśmienitą grafiką… robioną w ostatniej chwili na kolanie w samochodzie. Tego typu nawyki powoli wchodzą “w krew”, a kadra zarządzająca zaczyna skutecznie się adaptować i przyzwyczajać do takowej sytuacji. W czasie prowadzonych prac pojawia się mnóstwo konfliktów, brak spójności przy formule chociażby kodu źródłowego i metodyki powiązań, tworzenia interfejsów ( jeśli w ogóle istnieją ) i odpowiedzialności za poszczególne funkcje. W trakcie upływającego czasu kod jest systematycznie zaśmiecany, jakość spada… Ze względu na poprawki wielokrotnie uszkadzane są już działające elementy. Do tego dochodzą walory estetyczne, co kumuluje całość negatywów i pozytywów.

Wielokrotnie efektem jest sławne już zdanie jednego z manager’ow w polskiej agencji interaktywnej – “Niesamowite jest to że widzieliśmy, wiedzieliśmy i mało tego… byliśmy pewni tego ze wiemy i widzimy. Mówisz mi teraz że trochę się pomyliliśmy?

Zespół na papierosie
handsW ramach krótkiego podsumowania osobiście zauważyłem pewnego rodzaju zależność, która jest bardzo interesująca i warta nadmienienia. Średnio co około 2 godziny kilka osób znajduje się przez biurowcami i biurami na sławnym “papierosie”, gdzie w zaskakujący sposób ludzie wyciągają niesamowicie celne wnioski opisujące całość sytuacji. Są to bardzo precyzyjnie opisywane założenia, powody i sposoby rozwiązań. Nieprawdopodobne jest jednak to ( aczkolwiek bardzo prawdziwe ), iż wnioski te zostają… w popielniczce… Rzadko bowiem zdarza się przełożyć je na papierową formę, która poddana zostanie konsultacji. Na obrót tego typu mają wszystkie oczywiście wpływ wszystkie czynniki wygenerowane wcześniej, a moment papierosa jest swoistym momentem relaksu, gdzie do projektu podchodzi się bardzo często z dużym dystansem. Być może rozwiązanie tkwi w prostej metodzie – systematycznej ewaluacji projektu – niekoniecznie w firmie…

Nocny pociąg
trainZbliża się nieubłaganie termin uruchomienia. Jest absolutnie zamknięty – rusza bowiem marketingowa machina promocji, emisji, kampanii i sprzedaży. Mimo słusznych podsumowań kontrolnych, na których to wyciągnięto odpowiednie wnioski jest niestety za mało czasu aby sytuację skutecznie wyklarować. Towarzysząca od tego momentu projektu nerwowa atmosfera udziela się prawie wszystkim w różnym stopniu “zaawansowania”. Najbardziej widoczną konsekwencją zaniedbań poczynionych na samym początku jest efekt domina, który skutecznie niszczy optymistyczne nastawienie. O godzinie 23.00 okazuje się, iż serwer główny odmawia posłuszeństwa – powód nieznany. Brzmi nieco jak film z serii “marketing-fiction”. Niestety to rzeczywistość…
Po analizie i kilkunastu telefonach upragniony sukces i wybudowana maszyna rusza jedynie z kilkugodzinnym opoźnieniem. Oczywiście można uznać, iż projekt został zakończony z sukcesem, ale czy pociąg trzeciej klasy ze skórzanymi siedzeniami bez szyb i drzwi, który spóźnił się cztery godziny można uznać za dobry środek lokomocji?

Wnioski bez emocji
jokeZakończenie prac to zestaw podsumowań, gdzie poza suchymi faktami dominująca jest pozycja obronna, której tytuł brzmi dość trywialnie: “to nie jest moja wina” oraz pozycja szturmowa osób nie biorących udział w projekcie, a mających wpływ na całokształt działania firmy. Dyrektorzy, Prezesie, Managerowie… Najczęściej pojawia się opłakane w skutkach pozycjonowanie odpowiedzialności bez podawania konkretnych recept na poprawę. Metodyka tego typu została opisana niejednej książce, jednak o wiele bardziej budująca jest metoda tworzenia wzorców projektowych, które ciągle usprawnianie optymalizują cały proces produkcji. Wnioski wyciągane bez emocji, konsekwentnie i systematycznie pozwalają na tworzenie tzw. paneli “cause-effect board”, co w trakcie kolejnych projektów pozwala na unikanie powtarzania poprzednich błędów… Dzięki rzeczowym podsumowaniom otrzymujemy jednocześnie poprawę i zwiększenie wydajności pracy jak i dokładniejsze spajanie zespołu – komunikacja i wnioski mają zawsze priorytetowe znaczenie.

Już niebawem część druga – Projekt “Optymalizacja”


top